środa, 25 stycznia 2017

Podobno ból oczyszcza, czyli twoje cudowne pomysły

SENJU

Nawet nie pamiętam, jak zasnąłem. Obudziłem się przed północą. Ty spałeś w ciuchach. To nie tak, że byłem na ciebie zły – nie byłem. Po prostu czasem przesadzałeś. Ja potrzebowałem dzisiaj zwykłych czułości.
Chyba się trochę uspokoiłem. Okryłem cię kołdrą, a sam poszedłem do kuchni. Zrobiłem kilka kanapek, bo nawet byłem głodny. Nareszcie. Potem jak zwykle poszedłem zapalić. Saya miała rację – kiedyś nabawię się raka płuc, jak większość palaczy.
Ale nie chciałem teraz myśleć o śmierci.
Było zimno i mokro. Jaka wiosna? Cholera, niech ta zima już się skończy.
Wróciłem do kuchni i wyjąłem z lodówki piwo. A co mi tam. Musiałem się odstresować, nie?
Było cudownie zimne i nawet niezłe. Siedziałem i piłem w samotności. I w ciemności. I nie mogłem przestać myśleć.

Czułem się jednak tak przyjemnie podchmielony. Wróciłem do pokoju i położyłem się obok ciebie.
– Śpisz? – spytałem prawie szeptem.
Oczywiście, że śpisz.
– Przepraszam, jeśli byłem nieznośny.
Śpisz.
– Kocham się, Kaien.
Śpisz.
Zmarszczyłeś tylko nos, ale nie obudziłeś się. Chyba coś ci się śniło.
Musnąłem lekko twoje wargi, a potem pocałowałem w policzek.
– Przepraszam – szepnąłem i objąłem cię ramieniem. – Po prostu... tak mi ciężko.
Wtuliłem się w ciebie i zamknąłem oczy. Nie wiem, jak długo tak leżałem.
– Przeszło ci? – spytałeś zachrypniętym głosem, a ja oparłem się na łokciu i pogładziłem cię po ramieniu.
– Wybacz, wszystko mnie przerosło.
Odwróciłeś się do mnie przodem, a ja znowu objąłem cię ramieniem.
– Senjuś, piłeś coś? – spytałeś, patrząc mi w oczy.
– No, trochę. Mam piwo w lodówce, chcesz?
– Nie.
– Chcę, żeby już było dobrze. – Westchnąłem, gładząc cię po włosach.
– Nie może być dobrze. Potrzebujesz czasu.
– Wiem. – Sapnąłem, a potem oblizałem wargi. – Podotykamy się?
– Skąd ta zmiana? To po piwie?
– Nie.
– Więc co? – zamruczałeś, kładąc mi dłoń na pośladku.
– Nie wiem. – Westchnąłem znowu i zamknąłem oczy.
Właśnie, nie wiem, więc nie pytaj.

Całowaliśmy się namiętnie i mocno. Trącaliśmy językami, kąsaliśmy sobie wargi i bez przerwy się dotykaliśmy. Czułem, że też drżałeś. Lizałem twoją szyję, masowałem ramiona, ale nie dotykałem krocza. Ty też nie. Tylko się lekko o siebie ocieraliśmy. Nakręcaliśmy się.
A potem nagle szarpnąłeś mnie za włosy. Tak mocno, że syknąłem i skrzywiłem się.
– Chcesz się bzykać czy nie? – spytałeś, gładząc moją szyję.
– Kaien, to boli.
– Wiem. Podobno ból oczyszcza.
– Co? – zmieszałem się, gdy wsunąłeś mi palce między pośladki.
– Nic. Jeśli nie chcesz, powiedz.
– Porąbało cię. – Sapnąłem tylko i rozsunąłem uda.
– Właśnie widzę. Mogę zrobić coś więcej – powiedziałeś, wsuwając mi palce we włosy.
– Co takiego? – szepnąłem i chyba nareszcie zacząłem się nakręcać.
To pewnie przez to, że byłeś taki władczy.
Ale odsunąłeś się i wziąłeś swoje spodnie, a potem wyjąłeś z nich pasek. Co, do cholery? Ty tak serio?
– Zleję cię, chcesz? – spytałeś, mrużąc oczy.
Kręciło cię to?
Kurczę, ale miałem już erekcję.
– Przyda ci się, nie sądzisz? – dodałeś po chwili, a ja oblizałem nerwowo wargi.
Nie lubiłem bólu, ale... Cholera, to jakiś absurd.
– Wypnij się – powiedziałeś, ale dalej ani drgnąłem.
Siedziałem tylko i wpatrywałem ci się w oczy.
– No dalej, obiecuję, że będę delikatny. – Uśmiechnąłeś się, a ja prychnąłem.
Jasne, delikatny.
Ale dlaczego nie mogłem odmówić? Ciekawość? Podniecenie? Katharsis?
Nie wiedziałem. W końcu wypiąłem się lekko i poczułem, jak dotykasz dłonią mojego pośladka. Nie wiem, co czułem. Może strach. Może niepewność. Być może nadzieję. A może po prostu nie czułem nic.
Czekałem.

7 komentarzy:

  1. dobra, przeczytane, jestem na bieżąco :)
    nie umiem jakoś tak sensownie chyba skomentować takich ciężkich notek :( dobrze, że Kaczuś na Kaiena, żeby się nim zajął. ale to taki czas, że im wszystkim ciężko. no i Kaien dodatkowo nie wie, co ma zrobić, żeby pomóc Kaczusiowi, co też jest całkowicie normalne, ale tak strasznie smutne i dołujące :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Smutne te notki, ale z tego co pamiętam, po laniu była dupa Kaiena, więc... :D.
    Ale on wtedy mu plecy biczował, nie dupcię. Bo potem jak Kaien go ujeżdżał to przewrócił go na plecy i Senjuś się wkurwił.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... więc dupa Kaiena to jest to, co orzechy lubią najbardziej :D

      No właśnie, plecy. Jak zredaguję, to wrzucę ;)

      Usuń
    2. Oczywiście, zdominowany Kaien to moje ulubione sceny <3
      No, plecki były.

      Usuń
  3. To jest świetne! Przeczytałem już wszystko, teraz zabieram się za aktualnego bloga xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć, Odlotowy Balkonie. :) Prawdę mówiąc, myślałam, że odstraszyła cię liczba (ilość?) rozdziałów. Ale cieszę się, że jednak nie. To zapraszam, rozgość się. ;)

      Usuń
    2. Raczej mnie lekko zdezorientowała :D
      Ale po jakimś czasie odnalazłem początek i daję radę <:

      Usuń

Kamień dziękuje za Twój komentarz!