Wrzuciłam zakładkę ze wszystkimi rozdziałami, ale **TUTAJ** macie skróconą wersję (bez tytułów).

niedziela, 4 grudnia 2016

Kanapki łączą ludzi, czyli pojednanie i cukier

KAIEN

Nie lubię zimy. Po prostu nie lubię.
Ale musiałem się wybrać na zakupy. Lodówkę mieliśmy prawie pustą. No i piwo się skończyło. Kot jeszcze spał, a ja ubrałem się i poszedłem do sklepu. Kupiłem masę żarełka i dwa sześciopaki piwa. I fajki. I gumki. Tak na wszelki wypadek. Chociaż... Dobra, nieważne.
Ale ten sen mnie zadziwił. Chyba coraz bardziej leciałem na facetów. Zacząłem nawet gapić się na przystojniaków w mieście.

Gdy wróciłem, Kot już nie spał. Zjedliśmy wspólnie śniadanko i wypiliśmy kawę, a potem wziąłem piwo i poszedłem do siebie. Kot zniknął w łazience. Pewnie znowu będzie fapać pod prysznicem.
Chciałem dziś trochę poćwiczyć. Nie grałem od kilku dni. Miałem w głowie pewien pomysł, ale nie wiedziałem, jak się za to zabrać. To chyba będzie jakiś spokojny kawałek.
Romantyczny?
Ciekawe, co na to Dan?

"Musimy porozmawiać", czyli opieprz cię nie ominie

SENJU

- Jasne - powiedziałem i przełknąłem głośno ślinę.
Byłem zmęczony. Chciałbym się już położyć, ale siostra była twarda. Usiadła na łóżku i skrzyżowała ręce na piersiach. 
A potem spojrzała mi w oczy.
Ale co? Miałem poczuć się winny? Byłem teraz zbyt szczęśliwy.
- Nie wiem, od czego zacząć - westchnęła. - Może ty mi powiesz?
- Co powiem?
Jakie to inteligentne, Senju. No, no.
- Jak mogłeś mi to zrobić! - powiedziała i skrzywiła się.
Była raczej smutna niż zniesmaczona.
- To znaczy?
Kurczę, nie podobała mi się ta rozmowa.

Chluszczące fale mojej pieprzniętej podświadomości

KAIEN

Ale byłem szczęśliwy. Jakby kamień spadł mi z serca. Czułem się tak lekko i cudownie. Normalnie kochałem cały świat. Jak idiota. Debil. Kretyn.
Nie wiem, co gorsze.
No ale byłem szczęśliwy. Uczucia wróciły ze zdwojoną siłą. Wracałem do domu na piechotę. Było mroźno i biało. Księżyc, gwiazdy. Raj normalnie. Może napiszę jakiś nowy kawałek? Ckliwą balladkę?
Nie, nie napiszesz, Kaien. Nie dajmy się zwariować.

A ty? A ty?

SENJU

Seks z Kotem był szalony.
Ale tak właśnie chciałem. Mocno. Namiętnie. Trochę brutalnie.
Do końca.
Bolało jak diabli, ale to nic. Dawno tego nie czułem.
Kurwa, Senju. Dawno? Serio?

Zresztą, walić to.
Byłem zbyt podniecony, żeby o tym myśleć. Kot poruszał się szybko i trochę chaotycznie. Przyciskał mnie do podłogi i ciągle całował w usta. Odwzajemniałem. Byłem pijany i chętny. Wszystko tam w środku pulsowało. Bolało. Drażniło. Jego penis drażnił. Jęczałem, a Kot śmiał się i stękał. Całował mnie po szyi, potem kąsał moje wargi i ciągle się we mnie wbijał.
Bez końca. To trwało. Ciągle. Znowu. Jeszcze. Mocno. Ruchał mnie, matko. Tak mocno mnie ruchał.

Plamy na kartce, czyli o tym, co wódka robi z ludźmi

KAIEN

Nie schlałem się z Kotem. Po prostu wyszedł. Nic mi nie powiedział.
Może to i lepiej.
Zamknąłem się w pokoju z butelką wódki i rozwaliłem wygodnie na łóżku.
A potem z bijącym sercem wziąłem kartkę.

Chciałem to przeczytać od razu. Tam, na zaśnieżonej ławce.
Potem po powrocie do mieszkania.
Następnie przy kolacji.
Byłem spięty, ale i podniecony. Chciałem już wiedzieć.
Ale nie miałem jaj.
Teraz miałem. Wódka to jest to.
No, Kaien, dasz radę.
Wziąłem kartkę i oblizałem przeschnięte wargi.
Dobra, czytam.